Babatu.pl

  • #blog
  • STREFA MAMY
  • BIBLIOTECZKA
  • PRZEPISY
  • RECENZJE
  • O MNIE
  • WSPÓŁPRACA

Najpierw podczas porodu dziecko przebywa ciężką podróż by po raz pierwszy odkryć swoją mamę, przekonać się jak cudownie jest się do niej tulić... no i że jej głos na żywo jest taki pieszczotliwy, a dotyk powoduje tyle przyjemności, że oczka zamykają się same.


Jeszcze kilka chwil i mój Mały Odkrywca ujrzy mnie po raz pierwszy i odpłynie. Nie mogę się doczekać by go zobaczyć i być po raz drugi świadkiem tego jak pomalutku będzie odkrywał świat.

Ważne jest, by od początku dać swobodę w zabawie i pozwolić na spontaniczność. Nie ingerować, nie wymuszać reakcji. Pozwalać by działo się tak jak maluch tego chce. Początkowo sam widok zabawki czy jej dźwięk cieszy szkraba i motywuje do dalszych reakcji.


Wyluzuj Mamo !

To kiedy dziecko powinno trzymać sztywno główkę, przewracać się na brzuszek, raczkować, stawiać pierwsze kroki czy mówić określone jest ramami czasowymi. Ale pamiętajmy, że każdy Mały Odkrywca to indywidualista i należy mu sięwyrozumiałość, a nie poganianie. No bo już trzeba, bo synek cioci Kasi już raczkuje, a Ty zwlekasz. Szkoda siać panikę, wówczas kiedy można ten czas spożytkować fajniej na obserwacji postępów.

Autka nie dla dziewczynek, lalki nie dla chłopców

Jeśli synka interesują lale, a córkę wszelkie pojady nie ograniczaj im tego przy woborze zabawki. W końcu jedno i drugie otacza nas w codzienności. Dopóki czegoś nie pozna nie przekona sięczy 100% to do niego pasuje i zabawa tą czy inną zabawką odpowiada. Nie stawiaj ram i granic, bo one zamiast pozwalać się rozwijać, blokują odkrywców na świat. Stań się partnerem w zabawie, a nie sterem.


Eksperyment, to jest to !

Dorośli na to nie wpadną, a dzieciom neisamowicie łatwo przychodzi znajdowanie nowych zastosowań zabawek. O ile jest to bezpieczne, nie grozi połknięciem małego przedmiotu itd. pozwól mu eksperymentować po swojemu, tak jak sobie wymiśliło.


Przecież my dorośli też lubimy próbować, kosztować mimo, że słyszymy że nie warto szkoda czasu. Tak kształtujemy w sobei charakter. Dlatego tymm bardziej pozwólmy się kształcić naszym dzieciom tak jak czują i chcą. Nie narzucajmy swojego zdania, punktu widzenia w zabawie. W obupólnej relacji wyjdzie nam to na zdrowie i korzyć :) 


Marka Fisher-Price®, zgodnie z filozofią „Masz Tyle Do Odkrycia” zachęca, by pozwolić maluchom rozwijać się „po swojemu” i odkrywać świat we własnym, indywidualnym tempie. Ekspert marki Fisher-Price®, dr.n.hum. Justyna Korzeniewska wyjaśnia dlaczego powinniśmy „wrzucić na luz” i radzi jak sprawić, by nasze dziecko zostało prawdziwym Małym Odkrywcą. Więcej znajdziecie TUTAJ.



UWAGA !Mam coś idealnego dla Twojego MAŁEGO ODKRYWCY ! :)Wygraj nocnik Fisher Price, wystarczy że odpowiesz na pytanie: "Dlaczego akurat Ty i Twój MAŁY ODKRYWCA macie otrzymać nocniczek ?".


swoboda małego odkrywcy


# liczę na krótkie ale ciekawe odpowiedzi :)
# udostępnij publicznie i polub plakat na FB, zaproś 3 znajomych oraz odpowiedz w komentarzu na pytanie
# konkurs trwa do 8 września 2015
# wyniki pojawią się pod tym wpisem, o czym poinformuję na facebooku


Wysyłka nagrody na terenie Polski.
Wygrywa jedna osoba, którą wybiorę na podstawie najciekawszej odpowiedzi.

_______________________________
WYNIKI KONKURSU
Nocniczek wygrwa: Teresa Szewczyk
GRATULUJĘ !!!
Czekam 3 dni na dane do wysyłki :)


* wpis powstał przy współpracy z marką Fisher Price
Share
Tweet
Pin
Share
9 KOMENTARZY


Jesteśmy nie tylko widownią, ale kibicem i mega motywatorm do działań. Napędem, trenerem ? Czemu nie. Nauka mowy to etapy, od płaczu, głużenia, "aguuu", po sylaby, chińsko brzmiące słowa i pełne krótkie zdania. W każdym z tych etapów dziecko do nas przemawia. Na tyle ile potrafi. Nie spoczywa na laurach i cały czas dąży by udawało się coraz lepiej. Pragnie wyrażać swe emocje nie tłumiąc ich wsobie. Przecież dobrze jest się móc wygadać, prawda ? :) A my rodzie mamy zaszczyt mu w tym towarzyszyć i pomagać np. podczas zabaw.

Share
Tweet
Pin
Share
4 KOMENTARZY

Nosząc Martyśkę pod serduchem przemyśleń i pytań miałam całe mnóstwo. Te dziewięć miesięcy to czas na przygotowania nie tylko wyprawki, wózka, pościeli itd. ale to też czas na przygotowanie siebie oraz partnera na przyjście maluszka na świat.
Pewnie czytałyście mamusine gazety, książki, czy artykuły w sieci, kończąc na pogaduszkach forumowych z mamuśkami. Wszędzie napisane jak przebierać, jak przystawiać do piersi, czym smarować, kiedy odpowiedni czas na pierwszy spacer...

Czytałam też niejednokrotnie słowa, by angażować od samego początku w te przygotowania przyszłego tatę. Zakupów dokonywać wspólnie, opowiadać o pozyskanej wiedzy, czy po prostu podsunąć mu ciekawy i mądry artykuł. Podzielić się jakoś czynnościami, gdy maleństwo już będzie na świecie. Pozwolić im na ten czas sam na sam, bez słów matki: "to nie tak, daj ja to zrobię".

Nie powiem, utkwiło mi to wszystko w głowie. Uznałam to za bardzo istotną sprawę, by robić tak by tata się nie zraził. By czerpał z tego radość i frajdę tak jak ja. By nie bał się. A gdy coś szło nie tak, by nie bał się pytać.


Ja sama pilnowałam się by nie wyręczać. Do dzisiaj bardzo naciskam na to by mieli swój wspólny czas bez mamy. By raz za kiedy robili coś sami, a nie tylko razem wszyscy albo z mamą.
W praktyce widzę, że D. czerpie radość z bycia ojcem. Widzę jak ważną istotą jest dla niego Martyna. Wiem, że nie wyobraża sobie by mogło być inaczej, by mogło nie być w naszym życiu dziecka.
Z racji swojej pracy, wyjeżdża często w nocy i wraca późno gdy mała już śpi. Wiem jak mu smutno wtedy, że nie zdążył powiedzieć jej niczego do uszka, wycałować i zobaczyć jak się uśmiecha, czy jaką nabyła nową umiejętność.
Nie raz próbowałam przeciągać małej spanie tylko po to by mogli nacieszyć się wspólnie tą chwilą. By jedno i drugie zasnęło spokojniejsze.

Życie to praca. Nie zawsze jest taka jaką by się chciało wykonywać. Nie zawsze życie układa się dokładnie tak jak sobie wymarzyliśmy. Ale mimo to kobietki kochane...



Tatę ma się jednego. Mamę ma się jedną. Oboje mamy takie same prawa wobec dziecka. Oboje jesteśmy w ten sam sposób za nie odpowiedzialni. Oboje darzymy je szczerą miłością i nie dopuścimy by cokolwiek złego miało stać się cudowi.

W życiu również różnie się układa. Ale nawet jeśli rozstałaś się z mężem, ojcem dziecka nie ograniczaj im kontaktu. Nie mieszaj Waszych prywatnych relacji, do relacji z dzieckiem. Ono chce i potrzebuje mieć mamę i tatę. Tęskni zarówno za Tobą matko jak i za Tatą. To wy oboje jesteście dla niego najważniejsi. Was kocha całym sercem. Nie walczcie ze sobą !!! - zapomniając, że to nie o puchar chodzi, a szczęście Waszego dziecka.

Matko nie dyskryminuj Ojca.
Pozwól im cieszyć się sobą.
Nie wtrącaj się w ich relację.
Nie bądź egoistką. Nie utrudniaj.

Oni mają prawo do miłości.
Dziecko chce tatę !



Wspieram całą sobą Ojców walczących o swe dzieci !
Popieram akcję Matki Prezesa i proszę by mówić, pisać o dyskryminacji Ojców i tej akcji.

A za Was Tatusiowie trzymam ogromnie kciuki !


Share
Tweet
Pin
Share
1 KOMENTARZY
Co robisz gdy widzisz gdzieś w sieci zdjęcie twego autorstwa, wraz  Twoim dzieckiem czy Tobą na planie głównym ? Gdy jest zamieszczone w miejscu, w którym nie chcesz byście widnieli ? Wiadomo najlepiej by taka sytuacja miejsca nie miała.

Ale.. śmiem twierdzić, że spore grono użytkowników sieci nie wie, że zdjęcie fajnego ciasta, popularnej zabawki, czy te w demotywatorze... oraz te na blogach jak i te w googlach, czy gdziekolwiek w sieci, mają swoich autorów - właścicieli. Dlatego warto nagłaśniać problem kradzieży praw autorskich w sieci.

Istniały sytuacje, w których to blogerka od swoich czytelników dowiadywała się iż zdjęcia jej dziecka widnieją na czyimś profilu, blogu. Osoba ta bezkarnie posługuje się bez krempacji wizerunkiem dziecka - nie swojego dziecka ! Podaje za jego mamę i opisuje ich fikcyjną wspólną codzienność. No obłęd !



Każde zdjęciecie, to czyjś twór. Czyjaś praca, minuty czy godziny spędzone nad opracowanym tekstem i obróbką zdjęć. To nie tak, że wstawiamy je na bloga po to by sobie ktoś skopiował, bo lubi uśmiechnięte dzieci. 
Share
Tweet
Pin
Share
6 KOMENTARZY
Zdjęcia. Na facebooku, naszej klasie, na blogach, fanpejdżach, Picassie itd. Zjawiskiem codziennym zdjęcia dzieci w sieci. Wrzucamy bo ... lubimy, chwalimy się, pokazujemy rodzinie, wklejamy w ramach wpisu na blogach.

Zastanawiałeś/aś się kiedyś co się dzieje/może stać, ze zdjęciem Twego dziecka wrzuconym w sieci ?

Powstała kampania Fundacji Dzieci Niczyje - Pomyśl, zanim wrzucisz. Kampania poświęcona prywatności dzieci w internecie.


Share
Tweet
Pin
Share
9 KOMENTARZY
Starsze posty

AUTORKA


Jestem mamą, której zwyczajnie nie wszystko układa się po myśli. Slow life bez luksusu to moje prawdziwe życie. Cenię sobie ciszę odkąd mam dzieci. Lubię fotografować i pisać.

Najchętniej przeglądane

  • TUO Foppapedretti. Idealny dla dwulatki ?
  • 6 sposobów na proste życie - wdrażam je i żyje mi się lepiej
  • Przewartościowane życie matki. To mój czas, nasz czas !
  • Pieluchowe zmagania. Odpieluchowanie part #1
  • Nie warto czekać z realizacją marzeń

Szukaj na blogu

Etykiety

parenting strefa mamy lifestyle testowanie biblioteczka DIY towarzysko ciąża kuchnia polecamy przedszkolak zabawki fisher price kampania blogosfera karmienie piersią inspiracje zdrowie dziecko święta gadżety honor tula urodziny wyprawka
Obsługiwane przez usługę Blogger.

ARCHIWUM

ZJESZ CIASTKO ?

Moja strona korzysta z ciasteczek. Korzystając z niej zgadzasz się na ich użycie.

Zasady plików cookie zawarte są w Polityce prywatności.
Instagram

Created with by BeautyTemplates